||

Nie każda ocena mówi prawdę o dziecku. O czym warto pamiętać u progu nowego roku szkolnego

⏱️ Szacowany czas czytania: 7 min
Martyna Szablewska – nauczycielka, absolwentka WSSE w Gdańsku i mama dwójki dzieci, patrzy na edukację z dwóch perspektyw: klasy i domu. Przypomina, że za każdą oceną stoi młody człowiek – jego emocje, marzenia i indywidualny potencjał.

Martyna Szablewska – nauczycielka, absolwentka WSSE w Gdańsku, patrzy na edukację z dwóch perspektyw: klasy i domu. Przypomina, że za każdą oceną stoi młody człowiek.

Wrzesień ma w sobie coś wyjątkowego
Po wakacyjnej ciszy szkoły ponownie wypełniają się głosami dzieci, śmiechem, rozmowami i energią. Na biurkach pojawiają się nowe zeszyty, w plecakach pachną jeszcze podręczniki, a przed uczniami kolejny rok pełen możliwości.
Dla jednych jest to czas radosnego oczekiwania. Dla innych – początek stresu, niepewności i pytań: Czy sobie poradzę? Czy będę mieć dobre oceny? Czy nie zawiodę rodziców? Czy będę wystarczająco dobry?
I właśnie dlatego warto na początku nowego roku szkolnego zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie jedną bardzo ważną rzecz: dziecko jest kimś znacznie więcej niż oceną wpisaną do dziennika.

Za każdą oceną stoi człowiek
W szkolnej rzeczywistości łatwo skupić się na liczbach. Dwójka, trójka, czwórka, piątka, szóstka. Czasami to właśnie one stają się głównym tematem rozmów w domu.
„Jaką dostałeś ocenę?”
To pytanie nie jest złe. Ale może warto czasami zadać również inne:
„Jak się czułeś na tej lekcji?”
„Co było dla Ciebie trudne?”
„Z czego jesteś dumny?”
„Czy ktoś Ci pomógł?”
„Czego chciałbyś nauczyć się lepiej?”

Bo za każdą oceną znajduje się dziecko. Dziecko, które może być zmęczone, przeżywać trudniejszy czas, bać się odpowiedzi, mieć problem ze zrozumieniem materiału albo po prostu potrzebować więcej czasu. Jedna ocena nie jest pełnym obrazem jego możliwości.

Nie każde dziecko musi być najlepsze
W świecie, w którym często pokazuje się sukces, wysokie wyniki i osiągnięcia, łatwo zapomnieć, że dzieci również potrzebują prawa do niedoskonałości.
Nie każde będzie świetne z matematyki.
Nie każde pokocha język polski.
Nie każde będzie miało talent do języków obcych.
Nie każde będzie chciało brać udział w konkursach.
Jedno dziecko zabłyśnie podczas olimpiady, inne pierwszy raz samodzielnie przeczyta trudny tekst. Jedno otrzyma świadectwo z paskiem, a inne z ogromnym wysiłkiem poprawi ocenę, która jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawała mu się nie do osiągnięcia.
I każde z tych dzieci może mieć powód do dumy.
Bo sukces nie zawsze wygląda tak samo.

Błąd nie oznacza porażki
Warto również nauczyć dzieci, że popełnianie błędów jest częścią nauki.
Uczeń, który otrzyma słabszą ocenę, nie powinien myśleć: „Nie nadaję się”.
Powinien mieć możliwość pomyślenia:
„Jeszcze tego nie potrafię. Ale mogę się nauczyć”.
To niewielka różnica w słowach, ale ogromna w sposobie myślenia.
Dzieci, które boją się popełniać błędy, często boją się również próbować. A przecież właśnie poprzez próbowanie rozwijamy się najbardziej.
Niepowodzenie nie musi być końcem drogi. Czasami jest początkiem czegoś nowego.

Rodzicu, Twoje dziecko nie potrzebuje perfekcji
Nowy rok szkolny to wyzwanie nie tylko dla uczniów. To również czas nowych oczekiwań dla rodziców. Warto jednak pamiętać, że dziecko nie potrzebuje rodzica, który będzie wymagał od niego bycia najlepszym we wszystkim.
Potrzebuje rodzica, który powie:
„Wierzę w Ciebie”.
Nawet wtedy, gdy coś nie wyszło.
„Spróbujmy razem”.
Kiedy pojawi się trudność.
„Jestem z Ciebie dumny”.
Nie tylko wtedy, gdy na świadectwie pojawią się same piątki i szóstki.
Dziecko powinno wiedzieć, że jego wartość nie zmienia się wraz z oceną w dzienniku.
Zamiast porównywać – zauważajmy postęp
Jednym z największych wyzwań dorosłych jest powstrzymanie się od porównywania dzieci.
„Popatrz, jak dobrze radzi sobie Twój kolega”.
„Twoja siostra w Twoim wieku miała lepsze oceny”.
„Inni potrafią, więc Ty też powinieneś”.


Każde dziecko rozwija się w swoim tempie.

Zamiast pytać, dlaczego nie jest takie jak ktoś inny, warto zauważyć, jak wiele zrobiło od momentu, w którym zaczynało.
Może jeszcze rok temu nie chciało wystąpić przed klasą, a dziś odważyło się powiedzieć kilka zdań.
Może miało trudności z czytaniem, a teraz samodzielnie przeczytało książkę.
Może wcześniej szybko się poddawało, a dziś spróbowało drugi, trzeci i czwarty raz.
To również są sukcesy. Czasami niewidoczne w dzienniku, ale niezwykle ważne w życiu.

Najważniejsza lekcja
Szkoła ma przygotowywać dzieci do przyszłości. Nie tylko do egzaminów i kolejnych etapów edukacji, ale również do dorosłego życia.
A w dorosłym życiu nie zawsze dostajemy piątki.
Czasami coś nam nie wychodzi. Czasami podejmujemy złą decyzję. Czasami musimy zacząć od początku.
Dlatego jedną z najważniejszych rzeczy, jakich możemy nauczyć dziecko, jest nie to, jak nigdy nie ponosić porażek, ale jak sobie z nimi radzić.
Jak podnieść się po niepowodzeniu.
Jak poprosić o pomoc.
Jak spróbować jeszcze raz.
Jak uwierzyć w siebie mimo trudności.

Na początek tego roku
Życzmy więc dzieciom nie tylko dobrych ocen.
Życzmy im odwagi, ciekawości świata i ludzi, przy których będą mogły być sobą.
Życzmy im nauczycieli, którzy dostrzegą nie tylko to, czego jeszcze nie potrafią, ale przede wszystkim to, co już potrafią i w czym mogą się rozwinąć.
Rodzicom życzmy cierpliwości i zaufania.
A wszystkim dorosłym – pamięci o tym, że za szkolnym numerem w dzienniku zawsze znajduje się młody człowiek z własnymi emocjami, możliwościami, marzeniami i trudnościami.
Bo być może po latach nasze dzieci nie będą pamiętały wszystkich ocen, które otrzymały w szkole. Ale bardzo dobrze mogą pamiętać, kto w nie wierzył, kiedy same jeszcze nie potrafiły uwierzyć w siebie.
I może właśnie to jest jedna z najważniejszych lekcji, jakie możemy dać im na nowy rok szkolny.

Martyna Szablewska

Współtwórz Przegląd Samorządowy

Spodobał Ci się ten artykuł? Zostań partnerem lub mecenasem naszego portalu. Docieraj z merytorycznym i profesjonalnym przekazem bezpośrednio do decydentów oraz liderów opinii na Pomorzu.

Porozmawiajmy o współpracy